Homoseksualizm – co na to kościół?

W ciągu ostatnich lat jesteśmy świadkami bardzo szybkich i diametralnych zmian kulturowych odnośnie stosunku do osób homoseksualnych. Kilkadziesiąt lat temu homoseksualizm traktowany był jako grzech, dewiacja, patologia czy zboczenie. Osoby o orientacji homoseksualnej musiały ukrywać swoje skłonności lub spotykały się z prześladowaniem czy odrzuceniem ze strony społeczeństwa. Pod wpływem działalności aktywistów homoseksualnych powiązanych z ruchem praw obywatelskich, którzy za cel postawili sobie zmianę stosunku opinii publicznej i lekarzy wobec homoseksualizmu, sytuacja tych osób zaczęła się zmieniać. W 1974 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne podjęło decyzję, by usunąć homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych z klasyfikacji DSM, a Światowa Organizacja Zdrowia w swoim kluczu diagnostycznym ICD-10, pozostawiła podkategorię: orientacja seksualna niezgodna z ego, która stanowi dla danej osoby problem z uwagą, że „orientacji – samej w sobie – nie należy uważać za zaburzenie”.
Obecnie w kulturze zachodniej homoseksualizm traktowany jest, jako osobisty wybór jednostki, gwarantowany przez prawa i wolności obywatelskie. W niektórych krajach prawo zezwala na zawieranie małżeństw homoseksualnych, inne wprowadziły instytucję cywilnego związku partnerskiego. W kulturze masowej homoseksualny tryb życia jest nie tylko akceptowany, ale również propagowany, jako alternatywny wobec heteroseksualnego. W zasadzie rzadko pojawia się film, w którym nie występowałaby sympatyczna para homoseksualna, tak jakby osoby o takiej orientacji nie stanowiłyby średnio […]

18 kwietnia 2014|0 komentarzy

Gender w małżeństwie – czy sztywno trzymać się ról kulturowych?

Ostatnio sporo słyszymy na temat ideologii gender, w zasadzie przedstawiana jest ona jako zagrożenie dla tradycyjnego modelu małżeństwa, zagrożenie propagandą środowisk gejowskich, seksualizacja dzieci. I oczywiście tego rodzaju treści są przemycane pod płaszczykiem walki o równość i godność kobiet i mężczyzn, jednak odrzucając to, co złe i stanowi zagrożenie, nie możemy odrzucać tego, co każe nam się przyjrzeć naszemu myśleniu na temat płci i rolom przypisanym jej przez kulturę.
Wiemy dobrze, że człowiek rodzi się z określoną płcią jako chłopiec lub dziewczynka i gdy wszystko przebiega zgodnie z normą, rozpoczyna się proces wychowania, który zgodny jest z rozpoznaną płcią. Uczymy dziecko, co to znaczy, być chłopcem czy dziewczynką i co robią dziewczynki, a co robią chłopcy. Pytanie, na ile to, czego uczymy dzieci jest zgodne z naszym wyposażeniem biologicznym i przez to determinuje rozwój dziecka, a na ile wynika z dotychczasowych wyobrażeń na temat płci i jak twierdzą „genderowcy”, jest krzywdzące szczególnie dla kobiet, ale też dla mężczyzn.
Dla nas chrześcijan, szczególnie ważną sprawą jest przyjrzenie się, czy w zmieniającym się świecie istnieją jakieś stałe wytyczne dotyczące płci i ról społecznych, które byłyby wyznaczone przez Boga, które mogą być niezmienne i porządkują życie małżeńskie i rodzinne.
Być może „wczytywaliśmy” w Pismo Święte nasze […]

18 stycznia 2014|0 komentarzy

Zdejmij buty

Cierpienie, temat, którego nie lubimy, a już o wiele łatwiej być jego teoretykiem niż praktykiem. Fundamentaliści chrześcijańscy będą nas przekonywać, że musimy się bardziej starać i przestrzegać określonego zbioru zasad, charyzmatycy zaś, że musimy bardziej oddać się Bogu i doświadczać Jego mocy.
Cierpienie, temat, którego nie lubimy, a już o wiele łatwiej być jego teoretykiem niż praktykiem. Często marzy nam się, a niektórzy próbują nas w tym utwierdzać, że kiedy stajemy się chrześcijanami, jednocześnie staniemy się ulubieńcami Boga i wszelkie zło i nieszczęście będzie omijało nas szerokim łukiem. Wystarczy odpowiednia wiara, a nasze ciała i psychika będą zdrowe, zasoby finansowe pod dostatkiem, współmałżonkowie będą nas kochać, a dzieci będą posłuszne. Fundamentaliści chrześcijańscy będą nas przekonywać, że musimy się bardziej starać i przestrzegać określonego zbioru zasad, charyzmatycy zaś, że musimy bardziej oddać się Bogu i doświadczać Jego mocy. Przesłanie jest jedno, jakże zbieżne z przesłaniem kultury, w której żyjemy: pełnia szczęścia osiągalna jest tu na ziemi i generalnie się nam należy. Zapominamy, że bycie naśladowcą Jezusa nie oznacza, że oto mamy dostęp do nadnaturalnej mocy, którą możemy wykorzystać, aby osiągnąć swoje prywatne cele, ale że jest to moc, by żyć w inny sposób niż byłoby to naturalne w takich okolicznościach, jakie nas […]

4 listopada 2013|0 komentarzy

Depresja. Czas coś zmienić.

Noc ducha, demon w ciągu dnia, brak nadziei, ciemność, rozpacz, strach, apatia – depresja. Może dotknąć każdego. Chorują na nią zarówno biedni, jak i bogaci. Samotni i posiadający rodziny, młodzi, starzy, kobiety, mężczyźni. Zwykli ludzie i wybitne jednostki. Pomimo tego, że chcielibyśmy żeby było inaczej: wierzący i niewierzący.
Obecnie na całym świecie choruje na depresję 121 milionów osób, a w tym roku 850 tysięcy prawdopodobnie popełni samobójstwo z jej powodu. Statystyki mówią także, że około 50 procent chorych nie zwraca się do nikogo o pomoc, zazwyczaj powodowani niewiedzą, gdzie jej szukać lub lękiem i wstydem przed wizytą u psychiatry czy psychoterapeuty.
Wydaje się, że temat depresji jest szczególnie wrażliwym w gronie osób wierzących. Często uważamy, że oddając swoje życie Bogu będziemy już odtąd przeżywali wewnętrzny pokój i radość niezależnie od okoliczności życia. Niektórzy idą jeszcze dalej, wierząc, że relacja z Bogiem uchroni ich przed trudnościami, chorobami czy cierpieniem. Stąd już niedaleko jest do kolejnych wniosków, że skoro zapadamy na depresję, musi to być skutek braku duchowej dyscypliny, trwania w grzechu lub wpływów demonicznych. I oczywiście może to być prawdą w niektórych przypadkach, jednak w większości zapadamy na depresję tylko dlatego, że jesteśmy ludźmi.

W ciemnej dolinie
Żyjąc na ziemi, oprócz radości, szczęścia i miłości, […]

18 grudnia 2012|0 komentarzy

Cena rozwodu

Rozwód jest złem. Zawsze. Nawet wtedy, gdy odejście wydaje się być mniej bolesne niż pozostanie w związku. Rozwód jest porażką, utratą zaufania do drugiej osoby, utratą wiary w miłość, wiąże się z cierpieniem, krzywdą, gniewem, strachem, poczuciem winy, a czasem z depresją.
Rozwód może się czasem wydawać sposobem na odzyskanie wolności lub ucieczkę od problemów małżeńskich. Ale jego konsekwencje są „trzęsieniem ziemi” zarówno dla małżonków i ich dzieci, jak i dla rodziców męża i żony oraz ich przyjaciół. Nic już nie jest takie jak dawniej. Jeśli przyjrzymy się opracowanej przez psychologów liście czterdziestu trzech najbardziej stresujących wydarzeń w życiu człowieka, to okaże się, że rozwód znajduje się na drugim miejscu, zaraz po śmierci współmałżonka. I nie ma znaczenia, czy nasz światopogląd pozwala na rozwód, czy nie. Według badań przeprowadzonych wśród rozwiedzionych pięć lat po rozpadzie związku, tylko jedna czwarta z nich dobrze radziła sobie w nowej sytuacji. Reszta uznała, że rozwód nie tylko nie rozwiązał ich problemów, ale na dodatek stworzył nowe.

Konsekwencje dla małżonków
Rozwód jest bardzo trudnym przeżyciem emocjonalnym. Wraz z nim pojawia się poczucie winy, smutek, depresja, gniew, zgorzknienie, często frustracja. Wszystko to może prowadzić do chorób psychosomatycznych. Na rozwiedzionych małżonków spadają obowiązki dotychczas dzielone w związku. Ktoś musi samodzielnie zająć się dziećmi, ktoś przystosować się do widywania ich tylko w czasie odwiedzin. Zdarza […]

1 czerwca 2011|0 komentarzy

Pocieszenie

Kiedy spotyka nas coś złego – choroba, strata kogoś bliskiego, jakiś kres marzeń, zawiedzione nadzieje – wtedy szczególnie mocno potrzebujemy bliskości Boga. Błagamy o Jego obecność, o znak, że jest blisko nas, że nie pozwoli, by pochłonęła nas rozpacz. Prosimy, by niósł nas na skrzydłach swojej miłości, tchnął nadzieję.
Jakże często w takich momentach wydaje nam się, że wołamy do pustego nieba. Czujemy, że jesteśmy zupełnie sami, że Bóg nie wiedzieć czemu milczy i patrzy, jak się męczymy. A przecież mógłby, jak w innych momentach naszego życia, ogarnąć nas i przeniknąć swoją obecnością, jak w chwili nawrócenia, jak w chwili chrztu Duchem Świętym.
Dlaczego Bóg wydaje się tak bliski, kiedy jesteśmy szczęśliwi, a tak nieobecny, kiedy go najbardziej potrzebujemy? Chwytamy się jedynie myśli, że przecież On jest dobry i jest miłością, i mamy nadzieję, że ciemna dolina ma gdzieś swój koniec.
Kiedy tak wołam: „Boże! Gdzie jesteś? Przyjdź do mnie” – odzywa się telefon, przychodzi SMS, ktoś pisze „modlę się o ciebie”, ktoś pyta, jak się czuję i co przeżywam, ktoś zachęca, by nie tracić nadziei, ktoś przytula, ktoś zaprasza na masaż, ktoś na kolację, ktoś wręcza mi prezent. I wtedy zaczynam rozumieć, że Bóg jest blisko, że jest w swoim Kościele. Że […]

3 listopada 2010|0 komentarzy

Siedemdziesiąt siedem razy siedem

Środowy wieczór, zimno, pada deszcz, miasto kompletnie zakorkowane. Mimo to wielu dzielnym kobietom udało się dotrzeć do kościoła przy ul. Siennej. Przyjechały na konferencję z udziałem Kitty Chappell poświęconą przebaczeniu.
Temat trudny, ale nie mam wątpliwości, że aktualny dla wszystkich. Kitty Chappell opowiedziała nam historię swojego tragicznego dzieciństwa. Było ono pełne przemocy, upokorzenia i nienawiści (więcej szczegółów na ten temat można znaleźć w jej książce Mogę przebaczyć jeśli tylko chcę, Wydawnictwo Vacatio – do kupienia w zborowej księgarni).
Historia ta ma jednak szczęśliwe zakończenie. Kitty przeżyła nawrócenie i w jego wyniku znalazła chęć i siłę, by przebaczyć swojemu oprawcy. W ten sposób udało jej się przerwać łańcuch przemocy we własnej rodzinie. Dziś jeździ po całym świecie, by opowiedzieć ludziom tę historię. Prawdopodobnie większość z nas nie doświadczyła nawet części cierpienia, jakie zadano tej kobiecie. A jednak i w naszym życiu na pewno nie brakowało sytuacji, gdy zostaliśmy – lub przynajmniej poczuliśmy się – skrzywdzeni. W każdym z takich momentów mogliśmy zdecydować: czy nasze życie ma polegać na kolekcjonowaniu urazów i krzywd, czy też ma znaleźć rozwiązanie w przebaczeniu.
Co się dzieje, jeśli nie przebaczamy? Kitty Chappell uważa, że wytwarza się w nas mentalność ofiary. Obwiniamy wszystkich wokół za własne niepowodzenia i złe decyzje. […]

23 października 2009|0 komentarzy